Ujmował nas tym, że był zupełnie inny - szczególnie dla swoich bliskich - niż większość polityków, których znaliśmy. Bardzo się starał, żeby ci ludzie, którzy byli wokół niego, to były jego osoby bliskie. On kochał politykę, która być może wyrastał z solidarności, taką politykę pewnej wspólnoty - tego, żeby on był przywódcą grupy ludzi, dla której ważne było, żeby były silne więzi; ważne, żeby była wspólnota celu; ważne, żeby ludzie potrafili poświęcać się. Więc to było coś więcej niż tylko grupa współpracowników. Wszyscy jego bliscy współpracownicy stawali się z czasem po prostu jego przyjaciółmi i on stawał się dla nich pewnego rodzaju mentorem.- mówi o prezydencie Lechu Kaczyńskim Jan Ołdakowski.


» czytaj więcej...


Dziś jest: 06.02.2012



Aktualności

lip 29, 2010

"Żeby mogli zrozumieć"


- Ludzie z zagranicy nie potrafili sobie wyobrazić, co znaczy zniszczona Warszawa. Myśleli, że tylko kilka domów ucierpiało - tak Jan Ołdakowski, dyrektor muzeum Powstania Warszawskiego tłumaczy, skąd wziął się pomysł na film "Miasto ruin". Dzięki dwuletniej pracy specjalistów możemy zobaczyć to, co do tej pory mogliśmy sobie tylko wyobrażać.

- Wcześniej tylko Kartaginę spotkał ten los, że wykreślono ją z mapy - przypomina Ołdakowski. Odtworzono sto obiektów, w tym 35 bardzo dokładnie, tych charakterystycznych: Zamek Królewski, Stare Miasto, kościół na Nowolipkach, plac Krasińskich, gęsiówka.


Ekipa około 30 osób z Muzeum Powstania Warszawskiego i firmy Platige Image korzystała z 2 tys. zachowanych zdjęć. Materiały zbierali przez rok, przez następny je odwzorowywali i łączyli obraz w całość.

Jaki klucz

Zaczęli od lotu helikopterem nad Warszawą i wytyczeniem trasy. Kościół na Nowolipkach trzeba było uprzestrzennić, bo to ważny element - jedyny budynek ocalały w gettcie. - Wyzwaniem było stwierdzenie, czy tak już wystarczy, może jeszcze tę cegłę dorobić czy nie, czy zostawić? - zdradza Michał Gryn z Platige Image.
Twórcy "Miasta Ruin" zastanawiali się też jaki dobrać klucz do pokazania zniszczonej stolicy. - Uznaliśmy, że najlepszym rozwiązaniem będzie przelot nad miastem taką trasą, jaką latały samoloty niosące pomoc powstańcom warszawskim - tłumaczy Piotr Śliwowski - kierownik projektu Miasto Ruin.

By grafikę mogła zobaczyć wirtualna kamera materiał czekało tzw. renderowanie - siedem i pół tysiąca klatek, z których każdą komputer przeliczał dwie godziny. Łącznie trwało dwa miesiące.
15-letni rysunek

Jest jeszcze ktoś, kto podjął trud przedstawienia zrujnowanej stolicy. Architekt Władysław Strumiłło, powstaniec - od 15 lat tworzy w Nowym Jorku niezwykły rysunek. - Celem pracy taty jest przedstawienie miasta w sytuacji ekstremalnej - opowiada córka artysty Ewa Strumiłło.
Rysunki te nigdy jeszcze nie były w Polsce. Nigdy nie zostały też udostępnione w internecie. Wciąż są przez pana Strumiłło kończone.

Źródło: www.tvn24.pl